Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej Pani Świętokrzyskiej

Są takie miejsca

Są miejsca na ziemi, gdzie każdy człowiek odczuwa bliską obecność Stwórcy, gdzie istnienie uniwersalnego Dobra doświadcza się niemal zawsze. Czy ma się dobrą wolę, czy też jej nie staje. Takim właśnie tajemniczym zakątkiem Polski jest Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej, Pani Ziemi Świętokrzyskiej w Kałkowie - Godowie. Powstało ono jako odpowiedź na ogłoszenie stanu wojennego w Polsce 13 grudnia 1981 roku.

Przekujcie miecze na lemiesze

-Z chwilą ogłoszenia haniebnego dekretu rozpoczęliśmy czuwania pokutne w intencji Ojczyzny -wspomina dziś ks. Infułat Czesław Wala, wówczas proboszcz małej, wiejskiej parafii w Kałkowie. -Motywacja do tego rodzaju pobożności zrodziła się z potrzeby serca i wiary. Nabożeństwa odbywały się w każdą sobotę. Z każdym tygodniem brało w nich udział coraz więcej szczerze modlących się osób. Za patronkę naszych czuwań przyjęliśmy Matkę Bożą z Orłem na piersi, gdyż jedynie Ona kocha polskie serca i nigdy ich nie opuści. W dniu 22 maja 1982 roku nasza grupa modlitewna udała się z pielgrzymką do Sanktuarium Matki Bożej, Bolesnej Królowej Polski w Licheniu. Bardzo serdecznie przyjął nas tam ks. Kustosz Eugeniusz Makulski, syn ziemi świętokrzyskiej. To on zasugerował, aby w naszym regionie zaistniało miejsce szczególnego kultu Matki Bożej Bolesnej. Ustaliliśmy, że za równy rok nastąpi ingres obrazu licheńskiej Madonny do Kałkowa. Wtedy jeszcze nie miałem zezwolenia na budową kościoła, a w miejscu, gdzie miało powstać sanktuarium szumiało zboże. Przygotowywaliśmy się do budowy duchowo i zaczęliśmy gromadzić materiały. W kwietniu rozpoczęto wykopy pod fundamenty świątyni. Towarzyszyło nam błogosławieństwo Boże, zapał parafian i mieszkańców sąsiednich parafii oraz. niechęć, a nawet wrogość władz państwowych, a zwłaszcza powiatowych ze Starachowic.

Ingres

Zgodnie z ustaleniem, 22 maja odbył się ingres. Obraz wieziony był na chłopskiej furmance od stacji kolejowej w Stykowie, zaś mieszkańcy okolicznych wiosek zadbali o godne udekorowanie trasy przejazdu. Ks. Kustosz Eugeniusz Makulski ze wzruszeniem wprowadził ikonę na strop dolnego kościoła. Uroczystości towarzyszyło całonocne czuwanie licznie zgromadzonej rzeszy wiernych. Potem obraz przeniesiony został do parafialnej świątyni, a była nią wtedy skromniutka kaplica pod wezwaniem bł. Maksymiliana Marii Kolbego. Od tej pory budowa świątyni nabrała rumieńców. Ludzie z różnych stron Polski, którzy dowiedzieli się o powstającym sanktuarium przybywali tu indywidualnie bądź w pielgrzymkach. Modlili się w intencji rozwoju przedsięwzięcia i w swoich własnych. I taki był początek ruchu pątniczego. Dziś sanktuarium służy duchowo około 800 tysiącom pielgrzymów rocznie. A pomoc Matki Bożej i Jej opiekę czuje się na każdym kroku. W listopadzie 1983 roku gmach świątyni został zadaszony, a budowa kościoła trwała 163 dni od pierwszego ruchu łopaty. Równocześnie z kościołem podjęto budowę Domu Pielgrzyma. Ten obiekt został wykończony w roku 1984. Poświęcenia obrazu ołtarzowego, dolnego kościoła i Domu Pielgrzyma dokonał w czerwcu JE ks. bp Stanisław Sygnet, były rektor KUL.

Legenda czy prawda?

Wedle tradycji wielkopolskiej niejaki Tomasz Kłosowski, weteran kampanii napoleońskich, osiadły we wsi Izabelin koło Lichenia posiadał w domu obraz Matki Bożej z orłem w koronie na piersiach. Pod koniec życia wiarus doznał objawienia, iż obraz ma powiesić na sośnie w borze zwanym Grabina. Tak też uczynił. Przed wizerunkiem Madonny zwykł się modlić Mikołaj Sikatka, pastuch bydła dworskiego. Człek prawy i pobożny. W roku 1850 podczas porannej modlitwy dostrzegł w pobliżu osobą "z innego świata", która zażądała nawrócenia się ludzi, żałowania i pokutowania za grzechy, zaniechania pijaństwa oraz zabezpieczenia obrazu wiszącego na sośnie. Tę ostatnią wolę nieznajomej Pani spełniono dopiero 28 września 1952 roku. Po wspomnianej wcześniej pielgrzymce do Lichenia ks. kustosz Eugeniusz Makulski zlecił poznańskiemu artyście wykonanie kopii obrazu na desce, znacznie większej rozmiarami od oryginału. Ten sam wizerunek Maryi w Kałkowie nazwany został MB Panią Ziemi Świętokrzyskiej. Przed Jej obliczem prowadzone są czuwania pokutne, akcje promujące trzeźwość i wszelkie wydarzenia patriotyczne w sanktuarium.

Groźne memento

Nagle nastąpiła nieoczekiwana przerwa w inwestowaniu. Ksiądz Czesław został na rok wyłączony z aktywności duszpasterskiej. W roku 1985 zdrowie kapłana zawisło na przysłowiowym włosku. Nie dość na tym hiobowych wieści - w Rudniku nad Sanem zmarł ojciec księdza, Stefan Wala. W takiej sytuacji wielu ludzi miałoby powód do spowolnienia, a może do rezygnacji z obranej drogi. Ksiądz Czesław podjął jednak nowe wyzwania.

W sukurs przyszły siostry

Jeszcze w 1985 roku uruchomiona została hydrofornia zaopatrująca w wodę istniejące i przyszłe obiekty sanktuarium. W sukurs księdzu Wali przybyły z Sandomierza siostry ze Zgromadzenia Służek NMP Niepokalanej. Przydały się, oj przydały! Zwłaszcza w informowaniu i obsłudze pątników okazały się niezastąpione. Swój mały "klasztor" mają w Domu Pielgrzyma. Jedna z nich, s. Halina Tobiasz zaprojektowała szereg obiektów sakralnych m.in. Drogę Krżyżową, kapliczki stacji różańcowych, architekturę zieleni i niektórych elementów wystroju wewnętrznego w Domu Jana Pawła II. W październiku 2002 roku ks. bp Zygmunt Zimowiski, Ordynariusz Radomski ustanowił w sanktuarium Wspólnotę Braci Chrystusa Cierpiącego. Wtedy

Via Dolorosa

Budowa wspomnianej Drogi Krzyżowej rozpoczęta została w roku 1986. Pierwsze roboty polegały na budowie nasypu ziemnego. Reszta - tworzenie ekspresyjnych form przestrzennych z rzecznych okrąglaków - była mozolnym dziełem mieszkańców wioski Paprocice (gmina Nowa Słupia), pracujących tu pod kierunkiem Jana Czechowskiego. Sporo szykan dotknęło budowniczych. Najdotkliwsze odczuli kierowcy z FSC w Starachowicach, którzy dostarczali materiały na plac budowy. Jedni z nich zostali ukarani mandatami, inni musieli rozstać się z pracą.. Poświęcenie Via Dolorosa miało miejsce w roku 1991 wraz z zakończeniem budowy Golgoty, czyli XII stacji ( Śmierć Jezusa). Dwie ostatnie stacje wybudowane zostały oczywiście znacznie wcześniej. Dodajmy, że płaskorzeźby ceramiczne stanowiące sedno poszczególnych stacji wykonane zostały w Piekarach Śląskich.

Golgota

W roku 1986 do Godowa ściągnęła ekipa górali ze Stryszawy koło Suchej Beskidzkiej. Z impetem wzięli się oni do budowy Golgoty, przypominającej architekturą zewnętrzną gmach Grobu Pańskiego w Jerozolimie. W pięciokondygnacyjnej, kamiennej budowli znajdzie się 30 kaplic i oratoriów poświęconych najwybitniejszym postaciom z życia narodu polskiego; świętym, błogosławionym oraz kandydatom na ołtarze. Obiekt ma 33 metry wysokości nie licząc 15-metrowej wysokości dębowego Krzyża Zbawienia, który jest widoczny hen, z oddali. Fasada owej budowli stała się stosownym miejscem dla ekspozycji orłów polskich -dzieł Andrzeja Kołaczyńskiego, krakowskiego artysty rzeźbiarza i heraldyka. Wewnątrz zaś znajdują się oratoria i kaplice poświęcone między innymi: Matce Bożej Częstochowskiej, Słudze Bożemu ks. Infułatowi Marcinowi Popielowi, ks. Stefanowi kard, Wyszyńskiemu, Prymasowi Tysiąclecia, bł. Zygmuntowi Szczęsnemu Felińskiemu, Słudze Bożemu ks. Jerzemu Popiełuszce, bł. ks.prałatowi Antoniemu Rewerze z Sandomierza, bł. ks. komandorowi Władysławowi Miegoniowi, św. Maksymilianowi Marii Kolbemu, Dziewięciu Górnikom pomordowanym w kopalni "Wujek", Stoczniowcom poległym na Wybrzeżu w r. 1970 i głuchoniemym z całej Polski. Jako miejsce wspólnotowej modlitwy wybrali to sanktuarium także działacze regionalni i krajowi NSZZ "Solidarność", pracownicy PKS z całej Polski, członkowie PSL, AK, NSZ i WiN oraz rycerze i damy orderu św. Stanisława ze Szczepanowa.

"Maryja", "Maksymilian", "Czesław" i "Eugeniusz"

Od roku 1987 w Godowie, Kałkowie i okolicy rozbrzmiewa głos dzwonów. Najpiękniej brzmi "Maryja", ale dzielnie i w różnych tonacjach wtórują jej "Maksymilian", "Czesław" i Eugeniusz". Instrumenty odlano w Przemyślu w najsłynniejszej polskiej ludwisarni. Ich nazwy mają oczywiście związek z patronami Sanktuarium, ale kiedyś przypominać będą wszem i wobec imiona budowniczych tego zacnego i świętego dzieła. W tymże samym roku zrealizowany został pomysł siostry Haliny Tobiasz stworzenia 12 przystanków Drogi Betlejemskiej oraz okazałego ogrodu krzewów i kwiatów. Dziś dzieło to wygląda imponująco. Kazimierz Cuch, dziennikarz "Echa dnia" w publikacji z 11 września 1998 roku nazwał je "Religijnym Wersalem". W rok później zostało ono uzupełnione o Kaplicę Różańcową.

Dom Jana Pawła II

Kolejnym, bardzo potrzebnym obiektem dla sanktuarium był dom, w którym znajdzie się aula, sala wystawiennicza, miejsce dużych konferencji naukowych, ale także stołówka dla pielgrzymów, a choćby możliwość odświeżenia się pątników. No i ks. Czesław wpadł na pomysł wybudowania Domu Jana Pawła II. Tę ideę poświęcono najwybitniejszemu z nas, Polaków wszech czasów. Prace zaczęły się w roku 1988, a obiekt otwarty został w roku 1993. Obok, już w roku 1990, znalazła się herbaciarnia. Myślę, że wypada w tym miejscu przypomnieć o pomniku Jana Pawła II, dziele Stanisława Gruszki z Ożarowa. Rzeźba wykonana została z mączki marmurowej. Jest to postać papieża z rękami w geście powitalnym. Tu pielgrzymi zwykle śpiewają "Arkę", ulubioną pieśń Papieża - Polaka. Pomnik odsłonięto w roku 1992.

"Wioska dobrego serca"

Odwiedzający sanktuarium w Kałkowie- Godowie red. Jerzy Daniel, dziennikarz "Słowa Ludu" zwraca uwagę na inwestycje dobroczynne. Jest zafascynowany postępem budowy wioski dla dzieci niepełnosprawnych. Ideą tą podzielił się ks. Czesław z inż architektem Jerzym Halniakiem ze Stalowej Woli. Miał on zaprojektować domki zgrane z charakterem budownictwa regionalnego. I tak się stało. Aż 10 domków powstało za tzw. "wdowi grosz". J. Daniel relacjonował stan rzeczy z 19 czerwca 1996 roku. Wtedy już trwała budowa domu dla ludzi sędziwych, dotkniętych chorobami nowotworowymi. To dzieło powstało dzięki Fundacji Brytyjki, p. Sue Ryders. Dom ma docelowo przyjąć 64 chorych onkologicznie, ale na razie ma świadczyć zabiegi rehabilitacyjne. Podobną nazwę można przypisać sierocińcowi, który ks. Wala wybudował w swojej rodzinnej miejscowości, w Rudniku nad Sanem oraz tamże, na ojcowiźnie i działce odkupionej od gminy dom dla osób głuchoniemych. Z obiektu korzysta stale około 80 osób, głównie dzieci. Poświęcenia obiektów 13 września 2000 roku dokonał ks.Prymas Józef Glemp.

Dzieła miłosierdzia

Z dzieł miłosierdzia, w które obrosło sanktuarium wymienić trzeba: Kaplicę Nienarodzonych, która ma być przypomnieniem dla Polaków o tym, że każde życie poczęte jest darem od samego Boga. A więc bezwarunkowo należy je otaczać szacunkiem i pietyzmem. Każde poczęte dziecko jest dla nas pięknym przesłaniem pogodnego nieba, darem kwitnących kwiatów - mówi ks. Kustosz. -Osobliwym znakiem miłosierdzia jest figura Chrystusa Króla. Ufundowali ją głuchoniemi. To oni wybrali nasze sanktuarium jako miejsce ogólnopolskich pielgrzymek. Czuli potrzebę, aby tu zostawić świadectwo swojej wiary i wyraźny ślad plastyczny. Wybrali Chrystusa Króla jako swego władcę i opiekuna duchowego. Nawiasem mówiąc zmusili mnie do nauczenia się języka migowego. Głoszę im kazania bez słów. W budowie jest hospicjum. Obserwując życie, widzę pilną potrzebę, aby nieść ulgę w człowieczym cierpieniu. Budowane hospicjum będzie mogło przyjąć 25 osób zapewniając im całodobową troskę i opiekę. Chcemy dać najbliższym szansę zatrzymania się przy łożu chorego oraz stworzyć odpowiednie warunki dla wolontariuszy, którzy będą ofiarować obłożnie chorym swój czas, posługę i dobroć. Na terenie sanktuarium funkcjonują Warsztaty Terapii Zajęciowej oraz Warsztaty Aktywizacji Zawodowej. Obie instytucje służą osobom niepełnosprawnym z terenu powiatu starachowickiego. Uczą się one zawodu, a potem pracując otrzymują wynagrodzenie. My sprawujemy nad nimi opiekę duchową, zaś pomoc materialną zapewnia starostwo. Ciekawą historię ma przylegająca do Drogi Krzyżowej grota matki Bożej z Lourdes. Otóż pewnego dnia przyjechał do Kałkowa brat Felicisimus, franciszkanin z Niepokalanowa. Był on ostatnią osobą, z którą rozmawiał ojciec Maksymilian Maria Kolbe przed aresztowaniem przez gestapo. To jemu gwardian nakazał wykonanie swojej ostatniej woli, aby w Niepokalanowie zbudować grotę podobną do tej w Lourdes. Skromny brat nie miał jednak siły przebicia wśród konfratrów. Kiedy więc usłyszał o powstającym sanktuarium w Kałkowie - Godowie zjawił się z nadzieją spełnienia testamentu świętego Maksymiliana. Odjeżdżał stąd szczęśliwy. Trafił dobrze, wszak parafia w Kałkowie była pierwszą w Polsce wspólnotą pod wezwaniem św. Maksymiliana Marii Kolbego. Czy to był przypadek? Kaplica św. Ojca Pio jest darem przeznaczonym do wspólnej modlitwy osób chorych i niepełnosprawnych z udziałem grupy modlitewnej Świętego. Oni spotykają się tu regularnie 23 każdego miesiąca. No i wreszcie pomysł zupełnie niedzisiejszy - eremy. Kto z ludzi XXI wieku zechce zasmakować ciszy, spokoju a zwłaszcza pustynnego odosobnienia? -Wielu ludzi współczesnych szuka miejsc do zadumy modlitewnej i duchowego ubogacenia - prostuje mnie ks. Infułat. -Tu można przybywać samemu, ale także grupowo. Na miejscu dostępna jest biblioteka, można korzystać z kaplicy i stołówki. Wie pan, na ziemi świętokrzyskiej pustelnie nie były czymś egzotycznym. Przeciwnie, było ich sporo. Słowo o kustoszu Ks. Czesław Wala urodził się 23 października 1936 roku w Rudniku nad Sanem. Jego rodzina utrzymywała się z wikliniarstwa. Po maturze rozpoczął studia teologiczne w Seminarium Sandomierskim. Święcenia kapłańskie z rąk biskupa Stanisława Lorka przyjął w roku 1964. W roku 1967 został skierowany jako wikariusz na parafię w Krynkach. Od roku 1976 został duszpasterzem kaplicy pod wezwaniem bł. Maksymiliana Kolbego w Kałkowie, którą sam wybudował adaptując prywatne zabudowania gospodarcze. W roku 1981 mianowany został proboszczem Kałkowa. 7 czerwca 1989 roku, z okazji srebrnego jubileuszu kapłaństwa został wyniesiony do godności kanonika honorowego Kapituły Katedralnej w Radomiu.


Fakty, na podstawie Kroniki Parafialnej, lektury prasy lokalnej i regionalnej oraz rozmowy z ks. Czesławem Walą spisał Antoni Żak